User:
Hasło:
   Zapamiętaj mnie
 
 
> Szybka rejestracja
> Zapomnialem hasla

+ Dodaj koncert, wydarzenie


Najbliższe patronowane koncerty

Losowi użytkownicy

Claraoji Alexpct
Lucasjvr Arnettes3q
Carolinepgi alicjabbbopl

Reklama





Jupiteur: koncert + wywiad

koncert
Dodany przez: 0, dnia 2010-05-10 Przeczytano 523 razy.

Jupiteur: koncert + wywiad

Data: 2010-05-25      Klub: Alive

Zespół Jupiteur zagra 25 maja w klubie Alive. Więcej info: http://www.myspace.com/jupiteur

WYWIAD Z ZESPOŁEM JUPITEUR:
Nie mieliście problemu z wybraniem nazwy, kto jest jej autorem?


Mikel: Nie było to łatwe. Początkowo nazwa nasza brzmiała STARJOCKEY, jednak nie do końca wszystkim ona pasowała.
Postanowiliśmy z Polem znaleźć cos mocnego i z dobrym przekazem. Przerobiliśmy masę nazw, czasem w śmiesznych okolicznościach.
Nie zapomnę jak staraliśmy się ułożyć nazwę, gdy siedziałem w autobusie przemierzającym Londyńskie ulice nocą i przekazywałem Polowi przez skype'a nazwy sklepów mięsnych, rybnych oraz nazwy ulic. Oprócz tego próbowaliśmy rożnych generatorów nazw, z których nic nie wychodziło, az w końcu przyszło to na co czekaliśmy. Oczywiście w dwupiętrowym autobusie na Londyńskiej ulicy.

Paul: Początkowo Mike krążył wokół nazwy 4 Moons of Jupiter, ja to skróciłem na „Jupiter”, a jako że nazwę taką juz posiada pewna planeta
(Jupiter to po polsku Jowisz), dodaliśmy U i powstał JUPITEUR.



Dlaczego akurat JUPITEUR, a nie inna planeta?

Paul: Ta planeta zawsze nas interesowała. Nie tylko dlatego, że jest największą planetą w Układzie Słonecznym, ale przede wszystkim dlatego, że posiada bardzo silne pole magnetyczne, które emituje promieniowanie radiowe. Nadawane przez nią fale mogą być na ziemi odbierane w formie akustycznej. Biorąc pod uwagę, że skład atmosfery Jupitera jest podobny do składu pierwotnego dysku, z którego uformował się Układ Słoneczny, to można pokusić się o tezę, że Jupiter to swoisty źródłowy sygnał dźwięku we wszechświecie. My go odbieramy i przekazujemy dalej.


W ręku trzymam waszego singla „No respect” z 4 numerami, czy macie już materiał na całą płytę?

Mikel:Tak, materiał juz jest!. Obecnie rozpoczęliśmy nagrania w studio, właśnie jesteśmy po sesji perkusji. Możecie podpatrzeć Maksa jak nagrywa perkusje na naszej stronie facebook'owej wpisując JUPITEUR. Wydanie albumu planujemy w okolicach końca roku.


Jaki charakter muzyczny będzie miała wasza płyta, słuchając na myspace waszych numerów odnosi się wrażenie, ze każdy kawałek inspirowany jest przez innego z muzyków z zespołu?

Paul: Postaramy się aby na płycie były utwory, które trafią w podświadomość wielu słuchaczy. Będzie napięcie, szaleństwo, przemarsz wojsk, ale także niebiański spokój oraz romantyzm.

Jakie są wasze inspiracje?


Paul: Inspiracje wynikają z zainteresowania kosmosem czyli czymś odległym, niewidocznym na pierwszy rzut oka. To przekłada się na inne sfery życia, które są niezmiernie ciekawe, ale trzeba poświęcić im chwilę żeby poznać jakie są naprawdę. Dlatego piszemy o tym co nas boli, o braku tolerancji między ludźmi, o ocenianiu ludzi po wyglądzie, o bogaceniu się np. producentów dopalaczy (koksu) kosztem innych młodych ludzi, o pogoni za dobrami materialnymi kosztem dóbr duchowych, wreszcie o miłości, która daje nadzieję na lepszy świat.

Kto pisze muzykę i teksty? Czy panuje, jeśli chodzi o aranże, demokracja czy wręcz przeciwnie?

Paul: Teksty pisze Mikel. Często rozmawia ze mną, aby mieć pomysł na nowy tekst albo rozwinięcie czegoś, co chodzi mu po głowie. Dyskusje są owocne bo rodzą inspiracje na kolejne tematy. Najpierw jest coś co nas nurtuje, potem rozmawiamy, a Mikel przelewa to na papier.

Powiedzcie jeszcze coś o tekstach, po pierwsze są po angielsku, to zamierzone? I czy opowiadają o osobistych przeżyciach, czy są zaczerpniętymi historiami?

Mikel: Z tekstami jest jak z muzyka - dla jednych znaczą wiele, dla innych coś, a dla niektórych nic. Z początku nie wiedziałem o czym będę pisał. Szczerze nie wiedziałem jak się do tego zabrać.
Nigdy nie byłem urodzonym tekściarzem. Nie przychodziło mi to łatwo. W szkole zrzynałem co mogłem, koleżanki pomagały mi przetrwać ciężkie lata. Potrzebuję inspiracji i te inspiracje zawsze pragnąłem przekazywać dalej, by słuchacz mógł przetłumaczyć tekst na swoje potrzeby. Czasem nawołuje do rewolucji, czasem skupiam się na refleksji, czasem operuje żartem i przenośniami. Czasem tematyka jest fikcyjna. W większości przypadków jednak opiera się to na przeżytych przeze mnie historiach. Smutnych, wesołych, tragicznych. Staram się by ludzie dostrzegali drugie dno w tekstach. Teksty krótkie nie są wcale łatwe do zrozumienia. Są bardziej złożone i skomplikowane od tych długich. Nie mowie, które są lepsze. Nie mowie, że moje są lepsze. Ale jestem z nich dumny.
Wracając do angielskiego - to zamierzone. Język stał się ten tak popularny, jak kiedyś łacina. Gdybym znał Hiszpański, to pewnie wybrałbym ten język – to w tej chwili poza chińskim najczęściej używany język na świecie.
A chodzi właśnie o to, by dotrzeć do jak największego grona słuchaczy. I nie chodzi tu o korzyści finansowe. Bo gdyby o to chodziło, to juz dawno bym się z muzyki wypisał.

Członkowie zespołu to jak słychać bardzo profesjonalni muzycy. Jakie macie doświadczenia, background muzyczny?

Mikel: Każdy z nas gdzieś już grał, zdobywał doświadczenie. Paul (git) ze swoim poprzednim zespołem REVEROX ma na koncie nagrodę grand prix w Jarocinie (2008). Ja, od 5 roku życia śpiewałem, pod kościołami, na ambonach, w szkołach muzycznych, w Operze Narodowej Teatru Wielkiego, w paru zespołach rockowych oraz zaliczyłem małe tournee po Anglii mając 13 lat. DzerryQ (bass), jest świetnym basistą z wieloletnim stażem w rożnych grupach, jak i zdolnym realizatorem dźwięku co pomaga nam przy realizacji naszych nagrań.
Z kolei Maks (perkusja) - który dołączył do składu jako ostatni - jest najmłodszym, ale mocno zapalonym płkerem, osadzonym w klasyce aczkolwiek nie bojącym się eksperymentowania.
W obecnym składzie czujemy się prawdziwi, mocni i tworzymy chemię, która daje naszym utworom najlepszą energię.

Mikel kiedy zacząłeś śpiewać? Z tego co wiem śpiewałeś w różnych projektach?

Mikel: Tak jak juz to wcześniej zostało wspomniane, przygoda z muzyka zaczęła się bardzo wcześnie.
Ostatnim projektem w którym się udzielałem wokalnie w Polsce był zespól DIKTUM, z którym zdobyliśmy sporo nagród oraz z którym podbiliśmy niejedne dożynki i święta piwa w naszym cudownym kraju. W momencie gdy staraliśmy się o kontrakt fonograficzny w Polsce, wszyscy trzęśli tyłkami o swoje fotele i żaden z dyrektorów nie odważył się z nami podpisać umowy.
Do tej pory mamy sławetne nagranie z szefem Sony (Mikołajczakiem), który proponował byśmy zrobili parę utworów z polskimi Hiphopowcami, żeby lepiej się to sprzedało.
W naszym mniemaniu było to sprzedawaniem własnego kupra, wiec podziękowaliśmy za takie warunki. Spotkaliśmy również bardzo życzliwych ludzi jak Andrzej Karp ze studia Izabelin, który udostępnił nam do nagrania studio za przysłowiowe piwo, czy Sławek Sobczyk z ówczesnego Radia Kolor, który również za free nagrał z nami trochę materiału i promował w radiu. Oprócz Diktum, w przeszłości była szkolna kapela Flanger, gdzie grałem na basie i okazjonalnie darłem ryja oraz 2 hiphopowe projekty M.A.R.K. oraz WHITE NIGGAZ. Teraz to są klasyki na całej linii. Oprócz JUPITEUR'a z chłopakami w Polsce, pracuje nad drugim projektem w Londynie gdzie przebywam chwilowo na stale wraz z Chris Krizz'em, który oprócz grania na gitarze i perkusji w naszym projekcie ESPERAL TWINZ, wspomaga JUPITEUR na koncertach.

Jak to się stało, że zaczęliście grać razem?


Paul: Tak jak planeta Jupiter ma swoje 4 najbardziej znane księżyce, tak i my na pewnym etapie musieliśmy się zebrać razem i robić to co dziś przybiera kształty debiutanckiej płyty.

Mikel: Prawda jest taka, że gdyby Paul nie gnębił mnie, nigdy by z tego nic nie wyszło. Pomyśł chociażby o samej odległości. To tak jak związek na odległość, obie strony w związku muszą cały czas zabiegać by ta druga była zainteresowana.
W trakcie moich późniejszych wizyt w kraju, podczas pijackich nocnych sesji, doszliśmy do wniosku że trzeba coś z tym zrobić. Ale uwierzcie mi, nie było łatwo.


Tworzycie muzykę na łączach ponieważ część zespołu mieszka w Anglii, jak to wygląda?

Paul: Wymieniamy się plikami korzystając z poczty elektronicznej oraz komunikatorów internetowych np. skype. Dzięki temu odległość przestaje mieć znaczenie, a liczy się tylko to co chcemy razem wyrazić. Tak się składa, że mamy podobne gusta i nie ma problemu w uzupełnianiu projektowanych utworów o partie poszczególnych muzyków. Niektóre utwory powstają także na próbach,. Staramy się grać razem przynajmniej raz w miesiącu przez kilka dni raz w Polsce raz w Londynie tak, aby utrwalać materiał i komponować także na żywo.

Mikel: Haha. Nie do końca się zgadzam że zawsze się to udaje. Potrafimy po przesłaniu nawzajem sobie nowych projektów, wręcz zamilknąć i nie dyskutować na ich tematy - chyba żeby nikt nie czuł się urażony. Mimo wszystko mamy dość różnorodne zainteresowania muzyczne. Wpadnijcie kiedyś na imprezę gdzie puszczamy muzykę. Zobaczycie jaka jest zgodność!

Czy płytę też będziecie nagrywać w ten sposób, wymieniając pliki przy pomocy komunikatorów?


Paul: Perkusję nagraliśmy już w Polsce. Pozostałe instrumenty nagramy częściowo w Polsce i Anglii. Wokal i partie klawiszy Mikel nagra u siebie w Londynie. Potem złożymy to w całość słuchając wszystkiego razem, wymieniając się pomysłami na miks, tak aby nic nam nie umknęło.

Planujecie wydać płytę w Polsce czy za granicą?

Mikel: W dzisiejszych czasach nie ma granic dla twórczości. Internet stal się głównym przekaźnikiem, dlatego nie zdziwimy się jeśli zamiast być popularni w Polsce czy Europie - będziemy rządzić w np. Wietnamie.

Paul: W Polsce na pewno liczymy na grono najwierniejszych zwolenników.


Jak ogólnie określilibyście wasz styl?

Paul: Hmmmm niech dziennikarze coś wymyślą (śmiech), dla nas to po prostu muzyka JUPITEUR. Dziennikarze zapewne wymyślą jakąś szufladkę i będą starać się nas gdzieś umieścić. My będziemy się starać im to utrudniać!

Mikel: Na pewno wypadkową jest tu rock. Powiedzmy to szczerze, czasem popowy, czasem z werwą punk'u. Pamiętajmy ze Punk to nie tylko 4 akordy. To również anarchizm, który słyszalny jest w tekstach. A pop to nie tylko Madonna czy LadyGAGA. Poza tym, czy ktoś powiedział, że Punk nie może brzmieć jak Pop? Spójrzmy na chociażby Green Day. Tak naprawdę, ludzie to ocenią. I ludzie będą słuchać tej muzyki. Najważniejsze żeby mieli czas się zatrzymać, przestać gonić za codziennością. Przeczytali wiersz, nawet krotki - nie książki sensacyjne. Te są proste do zrozumienia.


A jeśli chodzi o stronę wizualną, chodzi mi o projekty graficzne okładek, zdjęcia kto za nią odpowiada, jesteście chyba bardzo samowystarczalni?


Paul: Za grafikę odpowiada do tej pory Mikel, który na co dzień pracuje przy zdjęciach w jednej z londyńskich agencji fotograficznych. Zwłaszcza teraz, kiedy dopiero startujemy jest to bardzo pomocne. Dzięki temu grafika pasuje do tego co chcemy powiedzieć za pomocą dźwięków.

Mikel: Szczerze to czasem szlag mnie trafia, kiedy mam usiąść i właśnie tym się zająć, bo nie jestem grafikiem ani w tym kierunku nie jestem wykształcony. Kiedyś na pewno zlecimy tę przyjemność komuś, kto tym żyje. Fakt, że mam oko do fotografii i zamiłowanie do wykręconych rzeczy, bardziej non-konformistycznych, które prowokują do myślenia. Nasz przyjaciel Młody (Piotr Lisowski) jest autorem naszych zdjęć sesyjnych z których zawsze można cos wybrać. Przez fakt, że nie wszyscy przywykli do takich akcji - wychodzi to zazwyczaj tragi-komicznie. Zresztą można zauważyć, że na niektórych zdjęciach ledwo kojarzymy gdzie jesteśmy.


Na koniec powiedzcie jeszcze gdzie można śledzić wasze poczynania?


Paul: Wszystkich, którzy chcieliby o nas poczytać, a przede wszystkim nas posłuchać zapraszamy na www.jupiteur.com, www.myspace.com/jupiteur
oraz na facebook, gdzie można dołączyć do grona naszych fanów.

Mikel: Przyjdźcie na koncerty - poznajcie nas, zakochajcie, znienawidzicie. Gramy właśnie dla emocji. Waszych emocji.



Dziękuję za rozmowę

Dziękujemy


Wywiad z Mikelem Marksem i Paulem Gabrielem z zespołu JUPITEUR
Rozmawiała: SSR




Komentarze

»
Opinie na temat wydarzenia.
avatar czytałem to info i ani słowa o mnie ,a przecierz bebniłem z wami przez rock..... pozdowko i powodzenia... s.m.o.k

Dodał(a) ~ , dnia 2010-10-27 18:32:51

Dodaj komentarz

»
Podziel się swoją opinią.
Nick:
Musisz wypełnić to pole
E-mail:
Musisz wypełnić to pole
Komentarz:
Musisz wypełnić to pole

Musisz wypełnić to pole