Warning: mysql_result(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/hendryko/www/wrock.pl/include/class/meta.class.php on line 98
Relacja Wrocław Rock Portal
User:
Hasło:
   Zapamiętaj mnie
 
 
> Szybka rejestracja
> Zapomnialem hasla

+ Dodaj koncert, wydarzenie


Najbliższe patronowane koncerty

Losowi użytkownicy

tuupecoudatidi transaddsasi197
kamilstir jablonskabbbom
mophacouldkind1 luteranie2

Reklama





Koncert April Ethereal, Naamah, The Gathering

Dodany przez: Jarek , dnia 2006-08-27 Przeczytano 90 razy.

Co i gdzie: Koncert April Ethereal (Polska), Naamah (Polska), The Gathering (Holandia) - klub WZ

  • Bilety: 55 zł (przedsprzedaż) i 65 zł w dniu koncertu
  • Kiedy: 18:00, 5go czerwca 2003,
  • Mp3:
    Ja myślę, że jak ktoś się uprze, to sam je jakoś dostanie : )

    Zdjęcia:
  • Zdjęcie Anneke 1
  • Zdjęcie Anneke 2
  • Zdjęcie Anneke 3
  • Zdjęcie Anneke 4
  • Zdjęcie Anneke 5
  • Zdjęcie basisty

    The Gathering jest z pewnością zespołem noszącym miano gwiazdy i fakt, że zagrają dla nas, Wrocławian, w klubie WZ przyjąłem z wielką radością :) Wprawdzie mam niemal wszystkie 'płyty', ale nie należę do osób, które znają ich teksty na pamięć - nie potrafię nawet przywołać pełnej setlisty. Nie o to jednak chodzi - koncert The Gathering po prostu powalił mnie na kolana, spodziewałem się wiele, a otrzymałem...jeszcze więcej! Zabawa zaczęła się punktualnie - o 18:00 na scenie pojawił się pierwszy zespół, April Ethereal. Obudzili WZ-tkę, bowiem ich muza to... coś w stylu doom metalu (nie chcę się narazić znawcom :) Męski, niski growl, a po 2 utworach także kobiecy wokal. Dziewczyna miała ładny głos, wysokie partie śpiewała czysto, długo trzymała dźwięki modulując przy tym 'wibrata'. Gitary i perkusja były dosyć połamane - częste zmiany podziału tempa, ogólnie nie za szybkie, ale mocne. Całość wypadła nieźle, technicznie mnie nie zachwycili, ale widać było, że części osób gra ta nieodpowiadała, bowiem ostatnimi czasy The Gathering gra raczej spokojniejszą muzykę, którą trudno nazwać metalem. Do pogo za wielu chętnych nie było, zresztą większość bractwa dopiero nadciągała...Kilka minut przerwy i rozległy się dźwięki równie mocne - Naamah gra bowiem rock gotycki z kobiecym wokalem, była to gra spokojniejsza od April, urozmaicana klawiszami, które wypadły dosyć oryginalnie. Oprócz standardowych padów nie brakowało szybkich solówek oraz zagrywek z brzmieniami nieco weselszymi, czasem piskliwymi - podczas ostatniej piosenki keyboardzista założył sobie latarkę górniczą na czoło i wraz z burzliwą fryzurą oraz szerokim uśmiechem rozbawił mnie nieco :) Wokalistka miała ciepły, pasujący do reszty głos, a przede wszystkim nawiązała dialog z publiką, zachęcała do skakania. Gitary były wyważone, często skomplikowane, zdażały się szybkie solówki obok melodyjnego frazowania. Brzmienie obu kapel zasługuje na pochwałę, w WZ potrafią ustawić co i jak trzeba...
    Przed występem The Gathering nastąpiła dłuższa przerwa - techniczni zmienili perkusję, wnieśli światła, cały sprzęt, ustawiali, stroili, a sala cierpliwie czekała (WZ była wypełniona chyba po brzegi, ja przetrwałem w 2gim rzędzie). Od samego początku publika poddała się magii Anneke, dla której śpiew był jedynie urozmaiceniem całego ruchu scenicznego - uśmiechała sie non-stop, wodziła oczami, puszczała oczka, tańczyła, podskakiwała, rzucała ludziom wodę. Czasami grała też na gitarze, odchodziła od mikrofonu by wrócić w kulminacyjnym momencie... Miała niesamowity kontakt z publicznością - coś, co decyduje o powodzeniu koncertu, dziękowała po Polsku, pytała się co następne ma zagrać. Przede wszystkim jednak jest obdarzona niezwykłym talentem, jej niesamowicie czysty głos pozostaje w uszach, gdy piosenka minie...
    The Gathering słynie z utworów, w których najważniejszy jest klimat - aby go wzmocnić muzycy posłużyli się reflektorami efektownie zmieniającymi barwy z (na przykład) ciepłego-czerwonego na mocny zielony, światła poruszały sie przy tym cały czas szybciej lub wolniej albo wyłączały zupełnie potęgując mrok. Brzmienia klawiszy i sampli rozstawione w szerokiej panoramie stereo sprawiały, że krew płynęła szybciej, a z zadumy nad spokojniejszą partią wyrywały mocne uderzenia bębnów i gitary - pod sceną zrobiło się ostro, gdy Holendrzy przyspieszyli, wszyscy skakali. Perkusista użył podwójnej stopki tyko przez chwilę jednego kawałka, co spotęgowało efekt. 'Masochiści' sprzętowi nie nadążali z zapamiętywaniem nazw efektów - basista miał '2 metry' kostek, które często zmieniał - nastukiwał stopą tempo delay'a, włączał pętle; gitary oczywiście też zmieniał. Perkusja była wyjątkowo klarownie nagłośniona, choć Hans przed jednym utworem krzyczał coś do technicznych (pewnie odsłuchy...). Gitarzysta popisywał się głównie umiejętnością... wyczucia, jego partie nie były wyszukane technicznie, ale poukładane, po prostu piękne - jak cała muzyka The Gathering. Na scenie znalazł się także theremin - instrument modulujący dźwięk w zależności od ruchów ciała ludzkiego w zasięgu jego anteny...
    Zespół bisował 2 razy, wszyscy byli zachwyceni, na koncercie nie zabrakło starszych, mocniejszych numerów (Nighttime Birds, Eleanor, Travel, Saturnine), jak i nastrojowych kawałków z Souvenirs (These Good People, Souvenirs), urok nie został popsuty przez realizatorów. Koncert The Gathering to niesamowite przeżycie, zupełnie inne od występów zespołów, gdzie klimat zastępuje energia (której zresztą nie brakowało)...

  • Autor: Jarek

    Komentarze

    »
    Opinie na temat wydarzenia.
    Nikt jeszcze nie komentował tej strony.

    Dodaj komentarz

    »
    Podziel się swoją opinią.
    Nick:
    Musisz wypełnić to pole
    E-mail:
    Musisz wypełnić to pole
    Komentarz:
    Musisz wypełnić to pole

    Musisz wypełnić to pole