Warning: mysql_result(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/hendryko/www/wrock.pl/include/class/meta.class.php on line 98
Relacja Wrocław Rock Portal
User:
Hasło:
   Zapamiętaj mnie
 
 
> Szybka rejestracja
> Zapomnialem hasla

+ Dodaj koncert, wydarzenie


Najbliższe patronowane koncerty

Losowi użytkownicy

Darek366b CANDANCEeze7
Alexandermtq Yielding1
hund99 Viviantck

Reklama





Wrażenia po Metal Union Road Tour 2006, Wrocław, Madness

Dodany przez: 2 koncertowiczów , dnia 2006-10-26 Przeczytano 52 razy.

1 uczestnik stwierdził, co następuje:

Wróciłem, choć tylko z jednym sprawnym uchem. 100% kostkowany bas to jest to

Blood is the Harvest - bardzo dobry koncert, świetnie nagłośniony (szczególnie perka) i wokal mimo poweru nie wysuwał się naprzód

Totem - dla mnie zespół wieczoru, choć bez wokalisty, to chłopaki i dziewczyna dali czadu, oczywiście nie było tak selektywnie jak na płycie (bo wg mnie w ich muzie smaczki wokalno-gitarowe rządzą) ale sama muzyka się broni, też dobre nagłośnienie, fajnie latali po scenie i brawa dla Weroniki za wokal - Otep niech się schowa : ) Świetnie przerobiony utwór Voovoo People zespołu The Prodigy

Hedfirst - organizatorzy trasy moim zdaniem, mimo że dali z siebie wszystko, nie przekonali mnie - ale to raczej ich muzyka a nie sam koncert. Tu zwróciłem uwagę na gitarki. Publika zaczęła się rozkręcać (choć przy Totemie fani dali o sobie znać)

Schizma - może odrobinę inny styl, ale hc dance dał o sobie znać i przy takich tłumach w Madnessie tylko 2 kolesi zajmowało 15 m2 parkietu. Gitary się zlewały, ale reszta świetna - gdyby nie perka trudno powiedzieć, co grają : ) Wokalista nieodłącznie z ręcznikiem, tak szalał, a tłum za nim, szczególnie dziewczyny wbijające łokcie między bezkoszulkowych hartkorowców

Flapjack - dla większości licznie zgromadzonej publiki to gwiazda i barierki poszły w ruch, stage diving oraz 'też dotknąłem wokalisty' były już powszechne. Dla mnie muzyka przeciętna, koncert bardzo dobry, choć po Ślimaku spodziewałem się więcej - a może już nic nie słyszałem (szczególnie stopa wydała mi się o wiele słabsza i w niższych rejestrach grana). Publika - szał, każdy po kolei z zespołu na głośnikach lądował, tona fotoreporterów, bis - wszystko jak trzeba, choć metr przed wokalistą wokalu nie słyszałem. Gitarzyści niemrawi nieco (szczególnie jeden : )

Koncert na bardzo wysokim poziomie, wreszcie było w Madzie słychać perkę choć dla niektórych całość za głośno. W przerwach non stop Creed albo coś instrumentalnego.

------------------------------
Drugi uczestnik stwierdził:

Blood is the Hervest - bardzo mi się podobało. Myślałem, że bedzie gorzej, a tu takie zaskoczenie. Imidż bandu, a szczególnie wokalisty, taki ... eghm, no ale ok. Wiele fajnych patentów i za mało poweru na wokalu. Obcisłe dżinsy, takaż koszulka i buciki trampki w kratkę (takie z przedszkola).

Totem - miód i orzeszki. Thrash ... i nie ma, że boli. Szkoda, ze nie było drugiego wokalisty. Z porównaniu z płytą wszystko sie troszke bardziej zlewało, ale i tak nie było źle. Wokal oczywiście na plus (ugh, cóż za kobieta!)

Hedfirst - moja ulubiona polska kapela Smile. Występ ogień !!!!! Ogólnie patrząc chyba najbardziej ognisty :) występ wieczoru. Jak zwykle na duży plus, choć widać, ze kolesie się rozwijają, szczególnie kompozycyjnie. Zagrali sporo nowych, jak się później okazało, bardzo dobrych numerów. Miód numery, idą w dobrą strone. Szkoda jedynie, ze mają średnie przyjęcie w naszym mieście. Ktokolwiek mówi cos źle na hedfirstow się nie zna i jest z pisu. Ogień !!!!!!

Schizma - drażni mnie ten wokal ;). Tzn wokal może się podobać, ale nie mi. Pod sceną piekło, takie troche słabe, wioskowe, no ale piekło, trzeba to przyznać. A w tym hellu chyba najwięcej osób tego dnia. W końcu to Schizma, ich się nie kwestionuje (?).

Flapjack - Flapjack jak ... to flapjack Smile. Luźne podejście do grania, z dystansem, z humorem ale i w pełni profesjonalnie. Trzeźwi w pełni nie byli. Ich nie da sie nie lubić. Dobry set, prawie wszystko, co być powinno się tam znalazło. Pierwszy raz widziałem z bliska ślimaka jak gra i jestem wstrząśnięty. Takiego agresywnego waleni w sprzęt, złości na twarzy i brania zamachu zza pleców i znad głowy to ja nigdy nie widziałem. Czysty, pozytywny hate. Dobry występ bardzo. Choć szkoda, ze brasil zagrali tak nagle bez uprzedzenia, bo zanim ludzie się skapnęli to już było po, hehe Very Happy

Dziekuje Panu Dzikiem za stłuczoną nogę i zdarta skórę na piszczeli. Thx Cool . Nie wiem jak Ty tego dokonałeś, ale moja noga jak na razie wygląda średnio. Ja wszystko rozumiem, zabawa, pogo itp, ale trzeba sie trochę kontrolować. Nie po to stoje z tyłu, aby jakiś rozpędzony, nie kontrolujący się człowiek wpadł na mnie z impetem.

Impreza była bardzo fajnie nagłosniona. Cóz, wlasne nagłośnienie + właśni akustycy robią swoje. Te kolumienki nieźle dawały.
Dużo alko. Lanie sie browarem, rzucanie nim nie należy do najlepszych akcji.
Sporo znajomych, trochę przyjezdnych.


Autor: 2 koncertowiczów

Komentarze

»
Opinie na temat wydarzenia.
Nikt jeszcze nie komentował tej strony.

Dodaj komentarz

»
Podziel się swoją opinią.
Nick:
Musisz wypełnić to pole
E-mail:
Musisz wypełnić to pole
Komentarz:
Musisz wypełnić to pole

Musisz wypełnić to pole