Terminarze klubów 2015
Najbliższe patronowane koncerty
Ostatnie posty na forum
Clon, Lipali, Ocean, Makak - relacja z koncertu w WZ, 13.11.2006
13.11.2006, Wrocław, klub WZSebastian Piekarek
Clon
Lipali
Ocean
Piotr "Makak" Szarłacki
Koncert odbywający się w poniedziałek z góry skazany jest na ubytki publiczności. W przepastnej WZ na Clonie (21:00) było tyle osób, że jakby zaczęli się bawić w berka to jest szansa, że nikt by nie ucierpiał. Sebastiana Piekarka niestety pominąłem, Clon ostatnio koncertuje bardzo często więc mam okazję porównać. Moim zdaniem klub ich nieco przytłoczył. Duża scena i mocne białe światła to zły klimat dla tej muzyki – normalnie chłopaki i wokalistka dają czadu, miotają się na scenie, tutaj byli jak na przesłuchaniu – 2 kroczki w bok. Publikę też wryło w ziemię i chyba zapomnieli że czasem się klaszcze. No ale na plakatach był praktycznie tylko Ocean a i promocja koncertu kiepska – mam nadzieję jednak, że paru nowym osobom wrocławski Clon pokazał się z dobrej strony, bo zagrali nieźle.
Lipali rozstawili się szybko i zagrali ot taki koncert jak zwykle – niby muzyka grana spontanicznie, od niechcenia, ale to właśnie styl Lipy. Nie był to jednak kolejny odfajkowany koncert – po prostu w porównaniu do Oceanu grają to co chcą i jak chcą - nie pod publiczkę. Są prawdziwi – na pewno się nie przejęli że frekwencja nie była zabójcza (choć kilka głów miotało się tu i tam oraz znaleźli się amatorzy sumo pod sceną). Wiedziałem, że mogę liczyć na teksty Lipy w stylu Bolilol Tour: „jechaliśmy tu od 5 rano, czy ktoś z was jedzie dłużej do pracy?”, „kolejna piosenka następną jest”. Mi się podobało mimo że na co dzień rzadko słucham Lipali, basista czasem „wiązał sznurówki” basem. Secik był bardzo przemyślany, to zdecydowanie oni powinni grać po Oceanie.
Gospodarz trasy, jeden z lepiej rozpoznawanych wrocławskich zespołów „młodzieżowych” w Polsce zgromadził liczną rzeszę fanów (mam nadzieję że choć część z nich posłuchało Lipali). Moim zdaniem zmiana składu Oceanu, ostatnia płyta oraz nie wnosząca nic nowego, wtórna muzyka, która poprzez łatwy odbiór i chwytliwość może się podobać sprawia, że zespół ten traci w oczach. A pamiętam, jak na juwenaliach zespół ten był niemal gwiazdą. Koncert na pewno udany, zagrany pod publiczność – typowe teksty wokalisty „jak jest?”, próba rozruszania tłumu udana, choć gorzej z rozruszaniem własnych gitarzystów. Coś trudno o wrocławski zespół wyróżniający się sceniczną prezencją – panowie, to nie próba! Tylko wokalista wiele z siebie dawał, ale jakoś nie było to w moim stylu. Nagłośnienie koncertów bardzo dobre, czasem wokal (Lipali) moim zdaniem za cicho.
„A to jest dla pierwszej pani, która wychodzi, dla drugiej i dla trzeciej pani, która wychodzi” tak zaczął imprezę Piotr „Makak” Szarłacki ale ludzie zaczęli opuszczać klub – od jego, przepełnionych ludźmi imprez, minęły prawie 3 lata – młoda publika Oceanu ma prawo nie znać byłego prezentera Radiostacji. Zostało jednak tyle osób, że w 5 Nutkach nie byłoby wolnych miejsc – ale w WZ oznacza to 80% stołów wolnych. Trudno jest rozkręcić imprezę jeśli ludzie nastawieni byli na pogawędkę czy dokończenie ostatniego piwa i spanie, bo we wtorek do pracy. Parkiet nie był pusty – fani Makaka próbowali rozkręcić imprezę, ale zmuszeni byli polec po jakimś czasie – na telewizorach Fashion TV, w rogu sali rozpoczęło się sprzątanie, WZ to zdecydowanie zły klub na lądowanie Makaka. Fajnie jest jednak posłuchać, co ma do powiedzenia i zaprezentowania, nie obyło się bez rozdawania singli. Szkoda, że nie było szansy na dobre afterparty – mam nadzieję, że Makak pojawi się jeszcze we Wrocławiu.
Autor: Jars
Komentarze
| Nikt jeszcze nie komentował tej strony. |

© 2008.