Warning: mysql_result(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/hendryko/www/wrock.pl/include/class/meta.class.php on line 98
Relacja Wrocław Rock Portal
User:
Hasło:
   Zapamiętaj mnie
 
 
> Szybka rejestracja
> Zapomnialem hasla

+ Dodaj koncert, wydarzenie


Najbliższe patronowane koncerty

Losowi użytkownicy

Paulmda wosai90
Susannekkd adscale18bc
Vanessanid qkrufxih

Reklama





Festiwal wROCK 2007 - Clon, Sakra, Freeks, Zaszyty - relacja

Dodany przez: Kasia , dnia 2007-04-19 Przeczytano 72 razy.


Data: 16 kwietnia 2006
Miejsce: Wrocław, klub Łykend
Zespoły: 16.04.2007

Clon
Sakra
Freeks
Zaszyty (Łykend)


Kolejna dawka koncertów łykendowego przeglądu WROCK 2007 za nami. Nie pierwszy raz organizatorzy próbowali udowodnić (sama nie wiem komu?!), że łączenie różnych gatunków muzycznych to doskonały pomysł. Czy im się to udało? Dywagacje na ten temat pozostawiam stałym bywalcom poniedziałkowego przeglądu i skrajnym krytykom, którzy na dowód swej dezaprobaty dla tego rodzaju konglomeratu całkowicie zaprzestali przychodzenia na poniedziałkowe występy.

Skoncentrujmy się jednak na wczorajszym wieczorze. Metal, rock, funk, reggae – oto mieszanka wybuchowa jakiej mogliśmy doświadczyć przychodząc wczoraj do klubu „łykend...”.

Przeglądowy wyścig o tytuł „najlepszego” rozpoczął występ wrocławskiego zespołu „Zaszyty”. Mimo, iż wiele razy zdarzało mi się stać wśród publiczności na ich koncertach, do dziś nie pojmuję zamysłu twórczego muzyków. Prezentowany przez nich rock alternatywny jest zbyt chaotyczny, przynajmniej dla takiego śmiertelnika jak ja. Cechują się jednak oryginalnością, o którą coraz trudniej w dzisiejszych czasach, dlatego też życzę dalszego (może nieco bardziej uporządkowanego) rozwoju!

Kolejnym zespołem, jaki pojawił się na „deskach” łykendowej sceny był łódzki „Freeks”. Moim zdaniem gwiazda wieczoru. Kołyszące rytmy, łączenie elementów funku, jazzu, nieśmiało przyznam że i reggae i... wielu, wielu innych stanowiło wraz z charyzmatycznym głosem wokalistki doskonałą grę dźwięków przyjemnych dla ucha. Ze sceny wręcz emanował przyjazny klimat panujący między członkami zespołu, ubarwiony ich energią i radością. Gdyby zaś w przeglądzie istniała dodatkowa kategoria „osobowość roku”, pani Katarzyna(wokal), byłaby moją zdecydowaną faworytką do tego tytułu. Zabawne komentarze pomiędzy kawałkami, umilały czas „międzydźwiękowy”. Natomiast nie do końca udany „taniec robota” prezentowany przez wokalistkę wole pozostawić bez komentarza, by nie psuć ogólnego nastroju gloryfikacji, do którego, dość świadomie, się posuwam, opisując wczorajsze poczynania zespołu.

Z przykrością muszę jednak przyznać, ze rewelacyjny występ „Freeks” pośrednio przyczynił się do pogrążenia występującego w następnej kolejności, wrocławskiego zespołu „Clon”, którego twórczość obdarzałam zawsze wielkim szacunkiem (przynajmniej do wczoraj). Wiem, że niesprawiedliwe jest porównywanie tych dwóch zespołów, ale jest to naturalna skłonność każdego, kto przyszedł do klubu dla muzyki, a nie tylko dla piwa itp. Odbywa się przy udziale naszej podświadomości, na którą najczęściej (a w zasadzie zawsze) nie mamy wpływu. Z drugiej strony, „każdy jest kowalem własnego losu”, więc winowajcami wczorajszej porażki, w głównej mierze, są muzycy „Clonu”.

Wkroczyli na scenę z ciężkim sprzętem i ciężką muzyką, a od momentu kiedy zaczęli grać, równie ciężko było to znieść. Irytujące strojenie gitar po każdym kawałku i luzackie- do poziomu ignorancji- podejście do grania, oczywiście można podciągnąć pod „naturę rockowego muzyka”. Jednak nieudane próby wokalistki trafienia w tonację, bałagan twórczy utworów (granych nie pierwszy raz!) oraz brak porozumienia w zespole, to coś czego mogłam się spodziewać... po debiutanckim koncercie amatorskiego zespołu, nie zaś po wielokrotnych faworytach konkursów muzycznych, grających wspólnie od wielu lat. Mam jednak nadzieję, że wczorajszy „popis” to tylko potknięcie i „Clon” wróci na (godną swej twórczości) prostą. Wyrazy szacunku składam zaś na ręce ludzi, którzy mimo wszystko postanowili poszaleć do muzyki. Prawdziwy fun nie ucieka, gdy idol nie jest w formie. Tak też było tym razem. Oby postawa przyjaciół i funów stanowiła dla muzyków motywację do dalszych starań. Trzymam kciuki!!

Konkursową czwórkę zamknął reggae’owy zespół „Sakra”. Ich doskonały występ, pełen energii i profesjonalizmu, potwierdził sinusoidalny charakter (nie tylko) moich wrażeń z wczorajszego przeglądu. Szkoda tylko, że tak mało osób zostało w klubie by doświadczyć tej przyjemności, ale widocznie takie są konsekwencje przeplatania skrajnie różnych gatunków w trakcie koncertu....
Dalszy ciąg Festiwalu Młodych Zespołów (nie tylko) Rockowych WROCK 2007 już wkrótce. Do zobaczenia na kolejnym koncercie!

Kasia


Autor: Kasia

Komentarze

»
Opinie na temat wydarzenia.
Nikt jeszcze nie komentował tej strony.

Dodaj komentarz

»
Podziel się swoją opinią.
Nick:
Musisz wypełnić to pole
E-mail:
Musisz wypełnić to pole
Komentarz:
Musisz wypełnić to pole

Musisz wypełnić to pole