Warning: mysql_result(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/hendryko/www/wrock.pl/include/class/meta.class.php on line 98
Relacja Wrocław Rock Portal
User:
Hasło:
   Zapamiętaj mnie
 
 
> Szybka rejestracja
> Zapomnialem hasla

+ Dodaj koncert, wydarzenie


Najbliższe patronowane koncerty

Losowi użytkownicy

Larameea tiacountprotlan
Igor76j Marinansg
Yolandjgc chyumophele1988

Reklama





Relacja z koncertu Lvmen w Firleju

Dodany przez: Adam Palacz , dnia 2008-04-17 Przeczytano 1674 razy.


Data: 29.03.2008
Miejsce: Wrocław, klub Firlej, godz. 19.00
Zespoły: Lvmen

Czeska formacja po kilku latach przerwy wreszcie zawitała do Wrocławia. Ta istniejąca od 1995 r. kapela ma na koncie trzy płyty. Zagrała w Europie kilkaset koncertów u boku największych sław gatunku takich jak: Fantomas (Mike Patton ex Faith No More, USA), Cult Of Luna (SE), Shelter (USA), Sabot (USA), Sunshine (CZE) oraz polskich formacji: Starzy Singers i Something Like Elvis. Ci ostatni zagrali trasę z legendą NomeansNo.

Po raz kolejny Firlej doskonale sprawdził się jako sala koncertowa. Scena pośrodku, nic jej nie zasłania, a to jest wada wielu wrocławskich klubów. Na podłodze nie walają się kable, o które potykają się widzowie. Stanowiska akustyków są oddzielone od reszty sali, dzięki czemu nikt sobie nie przeszkadza. Sama sala jest dość obszerna i pojemna, co daje dobry komfort oglądania koncertu.

Zanim zaserwowano główne danie wieczoru na scenie pojawił się smętny gość z gitarą, którego imienia, pseudonimu lub nazwy projektu nie udało mi się zapamiętać. Nic dziwnego. Facet zawodził i nudził tak niemiłosiernie, że nie dało się go słuchać. Zawsze myślałem, że suport ma rozgrzać publiczność a nie ją uśpić jak tego wieczoru. Słuchając jak wyrzucał z siebie ból i smutek do mikrofonu przypomniała mi się równie smętna i kiczowata piosenka z kultowego filmu w Rejs w reżyserii Marka Piwowskiego, w której wykonawca cierpiał równie mocno.

Po bardzo krótkiej przerwie technicznej na scenę wkroczyli muzycy Lvmen. Ich muzyka to mieszanka takich gatunków jak: emo, hardcore i eksperymentalny rock. Długie, rozbudowane kompozycje a’la Pink Floyd mieszały się z ciężkimi gitarowymi riffami, przeplatanymi od czasu do czasu dwoma wrzeszczącymi wokalami.

Z tyłu za plecami muzyków można było oglądać świetny film, którego obraz doskonale zgrywał się ze zmieniającym się często nastrojem muzyki, która przypominała połączenie Neurosis z Fugazi.

Nagłośnienie rewelacyjne. W muzyce Lvmen widać kunszt i doświadczenie. Potężne brzmienie powalało i wciskało w podłogę. Od czasu jak widziałem ten koncert ciężka muza dla mnie ma całkowicie inny wymiar. Kto nie był niech żałuje.

Adam Palacz.


Autor: Adam Palacz

Komentarze

»
Opinie na temat wydarzenia.
Nikt jeszcze nie komentował tej strony.

Dodaj komentarz

»
Podziel się swoją opinią.
Nick:
Musisz wypełnić to pole
E-mail:
Musisz wypełnić to pole
Komentarz:
Musisz wypełnić to pole

Musisz wypełnić to pole