deadbroke.jpg Zespoły Dead Broke Wrocław Rock Portal
User:
Hasło:
   Zapamiętaj mnie
 
 
> Szybka rejestracja
> Zapomnialem hasla

+ Dodaj koncert, wydarzenie


Najbliższe patronowane koncerty

Losowi użytkownicy

xqzinmyl lolkax29
Christinnvx pogcedacus1987
testnetsrantnes Hannahnqx

Reklama





Dead Broke

»
Wroclaw | dodał: Jars, dnia: 2007-01-05

Dzień, w którym spotkali się Stemp i Franer, miał się okazać brzemienny w skutki dla światowego metalu. Od pierwszej chwili wiedzieli, że są stworzeni do tego, by stać się gwiazdami, grzać się w cieple sławy i rozdziewiczać fanki. Jak jednak każde początki Wielkich, i ich początki były trudne. Za pierwszą salę prób służyło im mieszkanie Stępnia, z którego zostali rychło przepędzeni przez Babę - legendarną, niemal mityczną właścicielkę. Szybko przenieśli się do drugiej sali, którą tym razem było mieszkanie Franka. Sielanka trwała krótko. Gdy gitarzyści zmienili brzmienie swoich instrumentów z banjo ("E") na prawdziwą siedmiostrunową rzeźnię ("drop A"), sąsiedzi (w błędnym mniemamiu, że dziwni mieszkańcy frankowego mieszkania całymi wieczorami cyklinują podłogę), wypędzili na cztery wiatry muzyków (a z nimi Bogu ducha winnych współlokatorów Franka). Drobne niepowodzenia nie zrażały jednak artystów. Pierwsze próby uświadomiły im bowiem, jaki potencjał w nich drzemie i postanowili założyć pełnometrażowy zespół, z którym mogliby podbijać branżę muzyczną. Wierząc naiwnie, że Wrocław różni się od dziury, z której pochodzą (Walbrzych - "czarne miasto czarnych ludzi"), rozpoczęli poszukiwania reszty składu. Wiele wody upłynęło w Odrze... Po jakimś czasie pojawił się pierwszy muzyk. Perkusista, ponoć współzałożyciel Corrode, niejaki Cinek. Niestety już wkrótce Cinek wytransferował do Legnicy za chlebem, więc współpraca rozpoczęła się na pierwszej próbie i po niej zmarła w męczarniach. Należało znaleźć nowego perkusistę. Długą przerwę w dostawie muzyków zakończył niejaki Osa. Odezwał się na wakacjach roku 2003, kiedy to Franer poznawał tajniki drwa... Tajniki ŻYCIA wśród drwali (i niedźwiedzi) w Ameryce Północnej a Stemp zabijał czas, odwiedzając nielegalnie zoo. Na szczęście po wakacjach doszło do spotkania. Tomo-Osa przyprowadził ze sobą na spotkanie Kamila-Ziółko (do tej pory nie wiadomo, co ich ze sobą naprawdę łączyło), który zaczynał wtedy współpracę z zespołem CO.IN. A później?... Długie, mniej lub bardziej intensywne próby w sali u niejakiego Różowego Słonia, gdzie młodzieńcy zaczęli realizowanie się w szeroko pojętym metalu, wpadając za sprawą Toma w hardcore`owe klimaty a za sprawą Ziółka (znanego wśród niewiast jako Krzyżak...) - szwedzkie zagrywki. Poszukiwania łysego hardcorowca z pięciostrunowym basem trwały ostro. Na jednej z prób pojawił się niejaki Tomahawk, który nie pozostał na dłużej w sercach i pamięci, ponieważ okazało się, że oprócz tego, że łysy był tylko w połowie, hardkorowcen nie byl nawet w części. Na wiosnę 2004 w domowo-garażowym studiu w Obornikach Śląskich nagrane zostały ścieżki perkusji i gitar dotychczas zmontowanych kawałków. Bez wokalu i basu, które miały zostać dograne później. Mniej więcej w tym czasie zaczęto szukać nazwy dla formującego się składu. W końcu poprzez różne SpinalCordy, Crooki i Dead Inside`y doszło, choć z oporami ze strony Toma, do DEAD BROKE, a do DEAD BROKE doszedł na jakiś czas niejaki Marek z Genoside... Marek jednak nie zagrzał miejsca, ponieważ chociaż serce rwało się do grania, rozum nakazywał oddać się pasjonującej pracy zawodowej... uż w tym mrocznym czasie pojawiały się pierwsze propozycje koncertowe, ale bez basu nie miało sensu wychodzenie z matecznika, poza tym Osa miał spore zaległości tekstowe. Jak grom z jasnego nieba spadła na wszystkich wiadomość, że Ziółko postanowił całkowicie poświęcić się CO.IN. i opuścił zespół. Należało znaleźć nowego perkusistę. W nabierającej tempa historii zespołu pojawił się niejaki Nesta. Nesta, grający równocześnie w punkowej kapeli Bałkańskaja Zwiezda. Nesta, który jedną nogą gra jak trzema. Współpraca z nowym bębniarzem szła nieźle, kiedy Tomo (mający talent do znajdowania muzyków - co prawda czasem mieszkających 700 kilometrów od Wrocławia, ale...) znalazł basistę. Nie był to wymarzony, dwumetrowy, wydziarany bysior, który mógłby swoim miażdżącym growlem wspomagać wokalistę i siać postrach na scenie, ale i tak było nieźle. Niezwykle rude dziewczę wątłej postury - Yaga, która znajomość z resztą zespołu zaczęła od dźwięcznych słów "Kurwa mać, ja pierdole!!!". Wówczas nagle brak łysego łba i wydziaranych kłykci przestał być palący i składzik był gotów. Niestety po wakacjach Nesta, na odchodnem tworząc logo Dead Broke, zrezygnował ze wspólnego grania. Należało znależć nowego perkusistę. Na szczęście dość szybko do zespołu dołączył niejaki Marcin, z którym współpraca zaczęła przebiegać wyśmienicie od pierwszej wspólnej próby. Aby jednak nie było za pięknie, szeregi zespołu opuścił Tomo na rzecz swego reaktywowanego, poprzedniego zespołu - Crawl. Należało znaleźć nowego wokalistę. Okres szukania wokalisty był burzliwy i obfitował w dziwne postacie. Jako pierwszy pojawił się niejaki Znajomy Yagi, który miał zajebiście śpiewać i drzeć japę. Parę razy zaryczał do mikrofonu, lecz niestety wtrącił się Marcin, który, powiedzmy: DOBITNIE, wyjaśnił niedoszłemu wokalowi, że należy trzymać się rytmu nawet jeśli się tylko ryczy i poprosił, żeby spróbował zaśpiewać ("Śpiewaj!!! No, śpiewaj!!!"). Mamy wszyscy nadzieję, że młody artysta nie odebrał sobie życia. Niejaki Kędzior, który przyszedł jako następny, wprowadził więcej życia. Pochodził w kółko po sali, powiedział, że podobały mu się mp3 i nic nie zaśpiewał. Marząc o solowej karierze odszedł, by podbijać kobiece serca. Krótki epizod z Kędziorem był wstępem do dłuższego epizodu z niejakim Arkiem. Młody, wrażliwy artysta o subtelnej duszy i zdecydowanym, męskim głosie, trafił na najbardziej niedogodny dla siebie moment. Zespół zaczęły gonić terminy koncrtów, w związku z czym presja zespołu na wokalistę stała się mordercza. Pierwsza próba wypadła pomyślnie i wszyscy byli bardzo kontenci, czas jednak lecial a na horyzoncie pojawił się niejaki Michał. Na nieszczęście Arka Michał zaprezentował z miejsca perfekcyjne wykonanie "Loco" Coal Chamber, który to zespół stoi bardzo wysoko na liście boysbandów gitarzystów Dead Broke. Legenda głosi, że Stemp permanentnie zapomniał wszystie nuty, takiego doznał szoku. Yaga próbowała zmobilizować Arka, ten jednak przeraził się odpowiedzialności i w wielkim stylu opuscił zespół.
zdjęcie: deadbroke.jpg

Miasto działalności: Wroclaw
Miasto, skąd pochodzi większość członków:

Kontakt

Strona www: www.deadbroke.profik.pl
Strona www MySpace: http://www.myspace.com/deadbrokeband
Inna strona www: http://www.wro.fora.pl/download,17/inside-out-crying-child,361.html

Telefon 1: 509735589
Mail kontaktowy 1: meegs@epf.pl
Mail kontaktowy 2:

Powiązane gatunki muzyczne:

Członkowie zespołu:
Yaga - bas
Stemp - git
Marcin - per
Piotrek - voc
LoCO - git

Byli członkowie zespołu:


Dyskografia:

Historia zespołu:

Osiągnięcia (festiwale, nagrody, support gwiazd itp): 

Miesiąc i rok założenia: 2003-04
Rok zakończenia działalności: 2006-04

Najbliższe koncerty zespołu

»
 
data nazwa miejsce zapisz się